Animowane graffiti


Blu

Graffiti jest zazwyczaj przez większość ludzi lekceważone, a niesłusznie bo ta forma twórczej działalności może być niekiedy naprawdę bardzo wartościowa oraz inspirująca. Jedną z ciekawszych osób tworzących sztukę ulicy jest artysta o ksywie Blu. Poza nietypowym i charakterystycznym stylem które prezentuje, wyróżnia się on także tym że tworzy bardzo zaawansowane animacje malując jej klatki bezpośrednio na murach.

Wygląda to niesamowicie, kilka przykładowych filmów znajdziecie poniżej. Warto też zajrzeć na stronę domową Blu, znajdziecie tam spory zbiór statycznych graffiti jego autorstwa, polecam!

Strona domowa

Poprzedni Snow Angel
Nastepny Los Inrockuptibles

20 komentarzy

  1. 18 czerwca 2008
    Odpowiedz

    "…a niesłusznie bo ta forma twórczej działalności może być naprawdę bardzo wartościowa oraz inspirująca"

    Żartujesz, prawda?

    Nie możemy tworzyć regułi generalizować na podstawie wyjątków takich jak ten. Jeden człowiek nie świadczy o całości. To całość nadaje "stereotyp" jednostce. Blu – ładnie to zrobił, cała rzesza innych pseudo-artystów – nie.

    Grafiti jest bardzo destrukcyjne. Jeśli ktoś chce, wybudować ścianę, którą pokryje grafiti – super! Ale jeśli ktoś maluje na ścianach, tylko dla tego, że jemu się wydaje, że kogoś obchodzi to, co on ma do powiedzenia, to niech go diabli! Budynki nie są budowane po to, aby miały być zniszczone. Są stawiane po to, aby lepiej wyglądało. Zjaranemu, znudzonemu się oczywiście będzie wydawało, i będzie się kłucić, że upiększa. Ale spójżmy na grafiti – żadne nie jest ładne.

    Grafiti i graficiarzom mówię stanowczo NIE.

    • 18 czerwca 2008
      Odpowiedz

      No ja bym powiedział że właśnie ty generalizujesz. Nigdzie nie napisałem też że wszystkie graffiti są fajne, po to przecież pokazuje coś dobrego żeby pokazać wyjątki od reguły:) Wiadomo że wandale piszący brzydkie napisy na ścianach czy tworzący wątpliwej jakości wrzuty to element do wytępienia, zwłaszcza jeśli niszczą przy okazji czyjąś własność. Lecz widziałem trochę graffiti naprawdę ładnych, dopracowanych i wymagających od autora sporej dawki techniki czy tez talentu (faktem jest jednak że w Polsce jakoś nic takiego nie widziałem), zazwyczaj też tworzone są w specjalnie wyznaczonych miejsca lub za pozwoleniem (lub wręcz na zlecenie) właścicieli danych murów. Są to nieliczne wartościowe wyjątki, dla których nie należy przekreślać tego medium (bo to właśnie tylko medium, takie jak papier czy płótno, tylko że pokazywane na ulicy na większa skale), trzeba tylko oddzielić ziarno od plew – jak to w życiu 😉

      • 18 czerwca 2008
        Odpowiedz

        Tak, ja generalizuję bazując na Majorytecie. Tak jak w demokracji, 10000000 debili ma rację, tak i w grafiti, 100000 beznadziejnych grafiti narzuca stereotyp. W demokracji, 100 osób ma rację, ale ich wszyscy mają gdzieś, tak i przy grafitti, 100 osób jest utalentowanych, ale nikt tego nie widzi.

        Jezus był żydem, czy to oznacza, że wszyscy żydzi są zbawcami świata? w/g wyżej postawionego zdania"…a niesłusznie bo…", powinniśmy uważać, że tak, bo skoro jeden taki jest, to znaczy że wszyscy tacy są.

        Wszyscy polacy to złodzieje, wszyscy rosjanie to alkoholicy, wszyscy włosi to Ojcowie Chrzestni, a wszyscy czarni mają AIDS.

  2. ubik
    18 czerwca 2008
    Odpowiedz

    @Grabek:
    No ale przecież wyraźnie napisał że "…może być…". Swoją drogą jest cała masa utalentowanych graficiarzy, ludzi malujących po murach pędzlem, farbami. Robiących wrzuty z "ręki" czy szalbonu. Choćby taki Bansky – kurde masakra.
    Graffiti jest sztuką i basta – a to że sporo smarkaczy łapie się za puszkę z farbą i dewastuje elewacje to inna sprawa. To tak jakby powiedzieć że dwóch bijących się kretynów to sportowcy-pięściarze.
    Znam kilku grafficiarzy (nie debili z puszkami) i wiem, że zanim zaczynają swoją zabawę to odmalowują, odnawiają ściany – wykorzystują tylko te naprawdę styrane, a nie nowe elewacje.
    Także zanim z młodzieńczym zacietrzewieniem zaczniesz krzyczeć NIE zastanów się czemu tak naprawdę jesteś przeciwny. Naucz się odróżniać pewne rzeczy i odpowiednio je klasyfikować. Amen.

    • 18 czerwca 2008
      Odpowiedz

      "sporo smarkaczy łapie się za puszkę z farbą i dewastuje elewacje to inna sprawa" – tak, oni to właśnie są większością, która nic do sztuki nie wnosi.

      "Znam kilku grafficiarzy…" słowo klucz: kilku. bo ja znam całe stado. Każdy ze sprayem, mazakiem, czy nawet puszką farby. I ich "sztuka" zamyka się w zmyślnym ukrywaniu wulgaryzmów…

      Grafitti to nie sztuka. Dixi

      • ubik
        18 czerwca 2008
        Odpowiedz

        Oj Dixi Dixi, chyba nie zrozumiałeś – nawet pomimo przykładu z dwoma kolesiami którzy się okładają pięściami.
        To, że ktoś bazgroli farbą po ścianach, nie oznacza że jest graficiarzem. Tak jak ktoś kto napiernicza na podwórku innych nie jest pięściarzem. Także myślimy, a nie posłgujemy się stereotypami 😛

        Swoją droga koooopę lat 🙂
        Dlaczego dajesz podpis Grabek a nie Dixi? Odcinasz się od scenowej ksywy?

        • 18 czerwca 2008
          Odpowiedz

          Sprostuje pod nieobecność nieobecnych – grabek to grabek, a już na pewno nie ten Dixi, aczkolwiek też ze sceną ma coś niecoś wspólnego 😉

        • ubik
          18 czerwca 2008
          Odpowiedz

          A to ja przepraszam 😉

        • 18 czerwca 2008
          Odpowiedz

          dixi – to po łacinie, "odpowiednik" Amen. Oznacza dokładniej
          "Ktoś z autorytetem właśnie przemówił. Nie kwestionować, nie negować, nie analizować. "

  3. CoSTa
    20 czerwca 2008
    Odpowiedz

    bartek:
    z internetu 🙂

  4. michu
    21 czerwca 2008
    Odpowiedz

    Niesamowite filmy, podoba mi sie to. Koleś ma niezłą faze 😉

  5. 24 czerwca 2008
    Odpowiedz

    Co za świat. Na ulicach miliony się "napierdalają pięściami", żeby skorzystać z cytatu, a wy piszecie, że to boks.

    Grafiti jest, w najlepszym wypadku, wyrazem emocji autora. Nie jest to sztuką. Gdy patrzymy na graffiti i myślimy "sztuka", to oznacza, że autorem jest artysta – Bokser – a nie zły, samotny, zakompleksiony ktoś, kto chce się dopasować do sub kultury hip-hop.

  6. V0yager
    11 lipca 2008
    Odpowiedz

    Oczywiste ze Graffiti to sztuka, tak samo jak Demoscena to sztuka. To czy ktos ma to cos, co odroznia artyste od zwyklego uzytkownika spraya to juz co innego. Biarac za przyklad nasze, scenowe podworko – wiekszosc scenowcow tylko "produkuje" cos, i w ym balaganie trzeba sie dlugo naszukac prawdziwych dziel.
    Obserwuje zmagania grafficiarzy na murku niedaleko mojej pracy na ul. Topiel – mozecie mi uwierzyc, nie pogniewalbym sie gdyby ktos tak zalatwil nowa elewacje. A ze maja swoj kodeks i maluja tylko na murze przeznaczonym do zburzenia…… niech Ci co wciaz uwazaja graffiti tylko za forme dewastacji i oznaczania sikiem swojego terenu wezma to pod uwage. A dla kontrastu niech obejrza "madre" programy o sztuyce multimedialnej i wspanialych pracowaniach w polsich szkolach – leci cos takiego na TVP kultura.

    Powiem dobitniej – owszem jak sie chce to zawsze sie znajdzie miejsce do cwiczen spraya i nikomu nie bedzie sie szkodzic, to co wymusza na niektorych z ulicznych artystow wewnetrzny zakaz mazania po swiezych elewacjach to wlasnie Kultura, w polaczeniu z ueijetnoscimi i czesto dlugimi cwiczeniami…. osmiele sie stwierdzic: graffiti to jedna z niewielu sztuk nowoczesnych, tych prawdziwych, nie bufoniastych projektow w stylu "nakrece przez 24-godziny jak mi sie wlosy w nosie ruszaja i zrobei potem wystawe i performance na zywo" <- takiej sztuki szukacie? bo ja nie

  7. Kara
    28 listopada 2016
    Odpowiedz

    Patrząc na to naprawdę trudno mi zrozumiec ludzi, którzy nie widzą w graffiti sztuki… świetne.

    • Skad numer
      5 stycznia 2017
      Odpowiedz

      Prawda? Rewelacja.

      Ludzie za często traktują jakieś bohomazy jako graffitti.

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

four × five =